Matrix
wersja polska

 

(Telefon komórkowy)

Cypher: Tak.

Trinity: Czy wszystko w porządku?

Cypher: Nie powinnaś była mnie zastępować.

Trinity: Wiem, ale miałam ochotę wziąć czyjąś zmianę.

Cypher: Lubisz go, prawda? Lubisz mu się przyglądać.

Trinity: Nie bądź śmieszny.

Cypher: Zabijemy go, rozumiesz?

Trinity: Morfeusz wierzy, że on jest wybrańcem.

Cypher: A ty?

Trinity: Nie ma znaczenia, w co ja wierzę.

Cypher: Nie wierzysz, prawda?

Trinity: Słyszałeś to?

Cypher: Co słyszałem?

Trinity: Jesteś pewien, że ta linia jest czysta?

Cypher: Jasne, że jestem pewien.

Trinity: Lepiej już pójdę.

(Pokój hotelowy)

Policjant: Stać, Policja! Ręce na głowę! Natychmiast!

(Ulica)

Agent Smith: Poruczniku...

Porucznik: O cholera.

Agent Smith: Poruczniku, dostaliście ścisłe rozkazy.

Porucznik: Hej, ja tylko wykonuję swoją pracę. A to jurys... dykcyjne gówno, jakie nam wciskacie, możecie sobie wsadzić w dupę.

Agent Smith: Wasze rozkazy były dla waszej ochrony.

Porucznik: Myślę, że poradzimy sobie z jedną małą dziewczynką... Wysłałem dwie jednostki. W tej chwili sprowadzają ją na dół.

Agent Smith: Nie poruczniku, pańscy ludzie są już martwi.

(Pokój hotelowy)

Trinity: Morfeusz, linia była na podsłuchu, nie wiem jak.

Morfeusz: Ja wiem. Przecięli główny przewód. Nie ma czasu. Będziesz musiała dostać się do innego wyjścia.

Trinity: Czy są tam jacyś agenci?

Morfeusz: Tak.

Trinity: Niech to szlag.

Morfeusz: Musisz się skoncentrować, Trinity. Na rogu Wells i Lake jest telefon. Uda ci się.

Trinity: Dobra.

Morfeusz: Idź.

(Szczyt dachu)

Policjant: To niemożliwe.

(Budynek)

Trinity: Wstań Trinity. Po prostu wstań. Wstań.

(Ulica)

Agent Brown: Wydostała się.

Agent Smith: To nie ma znaczenia.

Agent Jones: Informator jest prawdziwy.

Agent Smith: Tak.

Agent Jones: Mamy imię ich następnego celu.

Agent Brown: Niejaki Neo.

Agent Smith: Trzeba wszcząć poszukiwania.

Agent Jones: Już wszczęte.

(Mieszkanie Neo)

Neo: Co? Co do cholery...? Idź za białym królikiem...? Kto to jest?

Choi: To Choi.

Neo: Tak. Tak. Spóźniłeś się o dwie godziny.

Choi: Wiem, to jej wina.

Neo: Masz forsę?

Choi: Dwa patyki.

Neo: Czekaj...

Choi: Alleluja. Jesteś moim zbawcą, człowieku. Moim osobistym Jezusem Chrystusem.

Neo: Jeśli cię złapią, gdy tego używasz...

Choi: Tak, wiem. To nigdy nie miało miejsca. Ty nie istniejesz.

Neo: Właśnie.

Choi: Coś nie tak, stary? Wyglądasz trochę bardziej blado niż zwykle...

Neo: Mój komputer, on... Czy miałeś kiedyś to uczucie, kiedy nie jesteś pewien czy się obudziłeś, czy nadal śnisz?

Choi: Mm, cały czas. To się nazywa Meskalina. Jedyny sposób na prawdziwy odlot. Hej, to mi brzmi jakbyś chciał się odłączyć. Wiesz, trochę odpoczynku i rekreacji. Jak myślisz, DuJour? Mamy go zabrać ze sobą?

DuJour: Zdecydowanie.

Neo: Nie mogę, jutro pracuję.

DuJour: Chodź, będzie przyjemnie. Obiecuję.

Neo: ...Tak, jasne. Pójdę.

(Klub)

Trinity: Cześć Neo.

Neo: Skąd znacz to imię?

Trinity: Dużo o tobie wiem.

Neo: Kim jesteś?

Trinity: Nazywam się Trinity.

Neo: Trinity. Ta Trinity? Która włamała się do bazy danych izby skarbowej?

Trinity: To było dawno temu.

Neo: Jezu.

Trinity: Co?

Neo: Myślałem, mm...że jesteś facetem.

Trinity: Większość facetów tak myśli.

Neo: To byłaś ty na moim komputerze? Jak to zrobiłaś?

Trinity: W tej chwili mogę ci tylko powiedzieć, że jesteś w niebezpieczeństwie. Sprowadziłam cię tu, aby cię ostrzec.

Neo: Przed czym?

Trinity: Oni cię obserwują, Neo.

Neo: Kto?

Trinity: Proszę, wysłuchaj mnie. Wiem, czemu tu jesteś, Neo. Wiem, czym się zajmujesz. Wiem, dlaczego prawie nie sypiasz, dlaczego mieszkasz sam i dlaczego noc za nocą siedzisz przy swoim komputerze. Szukasz go. Wiem, ponieważ kiedyś sama szukałam tego samego. A kiedy mnie odnalazł, powiedział mi, że tak naprawdę to nie jego szukałam, tylko odpowiedzi. Na pytanie, które doprowadza nas do szaleństwa. To właśnie ono sprowadziło ciebie tutaj. Znasz to pytanie, tak jak i ja je znałam.

Neo: Czym jest Matrix.

Trinity: Odpowiedź gdzieś tam jest, Neo. Szuka ciebie. I znajdzie ciebie, jeśli tego chcesz.

(Mieszkanie Neo)

Neo: O kurwa! O Kurwa, kurwa!

(Biuro)

Pan Rhineheart: Ma pan problem z autorytetem, panie Anderson. Uważa pan, że jest pan kimś szczególnym, że reguły jakoś pana nie obowiązują. Najwyraźniej się pan myli. Ta firma jest jedną z najlepszych firm programistycznych na świecie, ponieważ każdy jeden jej pracownik rozumie, że jest częścią całości. Dlatego jeśli pracownik ma problem, problem ma również firma. Nadszedł czas, aby dokonać wyboru, panie Anderson. Albo od dzisiejszego dnia zdecyduje się pan być przy swoim biurku na czas, albo znajdzie pan sobie inną pracę. Czy wyrażam się jasno?

Neo: Tak, panie Rhineheart, zupełnie jasno.

Doręczyciel: Thomas Anderson?

Neo: Tak, to ja.

Doręczyciel: W porządku, świetnie. Miłego dnia.

Neo: Halo.

Morfeusz: Cześć, Neo. Wiesz kto mówi?

Neo: Morfeusz.

Morfeusz: Tak. Szukałem ciebie, Neo. Nie wiem czy jesteś gotów zobaczyć, co chcę ci pokazać, ale niestety kończy się nam czas. Idą po ciebie, Neo. I nie wiem, co zamierzają zrobić.

Neo: Kto po mnie idzie?

Morfeusz: Wstań i zobacz sam.

Neo: Co, w tej chwili?

Morfeusz: Tak, w tej chwili. Zrób to powoli. Winda.

Neo: O rzeż.

Morfeusz: Tak.

Neo: Czego oni ode mnie do cholery chcą?

Morfeusz: Nie wiem, ale jeśli nie chcesz się tego dowiedzieć, proponuję ci wydostać się stamtąd.

Neo: Jak?

Morfeusz: Mogę cię poprowadzić, ale musisz to robić dokładnie tak, jak ci powiem.

Neo: W porządku.

Morfeusz: Kabina naprzeciwko ciebie jest pusta.

Neo: A co, jeśli oni...

Morfeusz: Idź, teraz... Zostań tu przez krótką chwilę. Kiedy ci powiem, idź na koniec rzędu i wejdź do biura na końcu sali. Trzymaj się najniżej jak potrafisz... Idź. Teraz. Dobrze. Teraz, na zewnątrz jest rusztowanie.

Neo: Skąd to wszystko wiesz?

Morfeusz: Nie mamy na to czasu, Neo. Po twojej lewej stronie jest okno. Podejdź do niego... Otwórz je. Po rusztowaniu możesz dostać się na dach.

Neo: Nie ma mowy. Ani mi się śni. To wszystko jest szalone.

Morfeusz: Są dwa wyjścia z tego budynku. Jedno, to rusztowanie, a drugie jest pod ich opieką. Możesz zaryzykować na jeden albo drugi sposób. Wybór należy do ciebie.

Neo: To jest chore. Dlaczego to się dzieje właśnie mi? Co ja zrobiłem? Jestem nikim. Zginę... Cholera... Nie dam rady.

(Ulica)

Trinity: Cholera.

(Przesłuchanie)

Agent Smith: Jak pan widzi, już od dłuższego czasu mieliśmy na pana oko, panie Anderson. Wygląda na to, że prowadził pan dwa życia. W jednym z nich nazywa się pan Thomas A. Anderson i jest pan programistą w szanowanej firmie programistycznej, ma pan swój numer ubezpieczenia społecznego, płaci pan podatki i pomaga swojej gospodyni... wynosić jej śmieci. Drugie życie przeżywa pan w komputerach, gdzie porusza się pan pod pseudonimem hakerskim Neo i jest pan winny praktycznie każdego przestępstwa komputerowego, na jakie mamy przepisy. Jedno z tych żyć ma przyszłość, drugie z nich jej nie ma. Będę na tyle rozmowny, na ile mogę być, panie Anderson. Znalazł się pan tutaj, ponieważ potrzebujemy pana pomocy. Wiemy, że skontaktowała się z panem pewna osoba, człowiek, który sam nazywa siebie Morfeuszem. W tej chwili cokolwiek pan myśli, że wie o nim, jest bez znaczenia. Przez wiele władz uważany jest on za najniebezpieczniejszego żywego przestępcę. Moi koledzy z pracy uważają, że rozmawiając z panem marnuję tylko swój czas. Ja jednak wierzę, że chciałby pan postąpić właściwie. Możemy po panu posprzątać, pozwolić zacząć żyć od nowa, a wszystko czego żądamy w zamian, jest pana współpraca przy doprowadzeniu znanego terrorysty przed wymiar sprawiedliwości.

Neo: Tak. Super. To brzmi jak naprawdę dobry układ. Myślę jednak, że mam lepszy. Co pan powie na to, że pokażę wam swój palec..., a wy dacie mi moją rozmowę telefoniczną.

Agent Smith: Mm, panie Anderson. Rozczarowuje mnie pan.

Neo: Nie przestraszycie mnie tym gestapowskim gównem. Znam swoje prawa. Chcę dostać moją rozmowę telefoniczną.

Agent Smith: A proszę mi powiedzieć, panie Anderson, do czego może się przydać rozmowa telefoniczna..., jeśli nie jest pan w stanie mówić... Pomoże nam pan, panie Anderson, czy pan tego chce, czy nie.

(Mieszkanie Neo)

Morfeusz: Linia ta jest na podsłuchu, więc muszę mówić krótko. Dostali się do ciebie wcześniej, ale najwyraźniej nie docenili tego jak ważny jesteś. Jeśli wiedzieliby to, co ja wiem, prawdopodobnie już byś nie żył.

Neo: O czym tym mówisz. Co..., co się ze mną dzieje?

Morfeusz: Jesteś wybrańcem, Neo. Widzisz, ty mogłeś spędzić na poszukiwaniu mnie ostatnie kilka lat. Ja jednak spędziłem całe swoje życie na poszukiwaniu ciebie. Czy teraz nadal chcesz się spotkać?

Neo: Tak.

Morfeusz: Więc idź do mostu Adam Street.

(Samochód)

Trinity: Wsiadaj.

Neo: Co to do cholery ma znaczyć?

Trinity: To jest konieczne, Neo. Przez wzgląd na naszą ochronę.

Neo: Przed czym.

Trinity: Przed tobą. Zdejmij swoją bluzkę.

Neo: Co?

Switch: Zatrzymaj samochód. Posłuchaj mnie, miedziana pokrywko. Nie mamy czasu na zabawę w dwadzieścia pytań. W tej chwili jest tylko jedna zasada. Grasz z nami do ostatka albo wysiadka.

Neo: Świetnie.

Trinity: Proszę, Neo. Musisz mi zaufać.

Neo: Dlaczego?

Trinity: Ponieważ byłeś już tam, na dole, Neo. Znasz tę drogę. Wiesz dokładnie, gdzie się ona kończy. I wiem, że to nie jest miejsce, gdzie chciałbyś się znowu znaleźć... Apoc, światła. Połóż się na plecach i podwiń bluzkę.

Neo: Co to za urządzenie?

Trinity: Myślimy, że masz pluskwę. Spróbuj się rozluźnić... No dalej. Dalej.

Switch: Porusza się.

Trinity: Cholera.

Switch: Uważaj, bo go uwolnisz!

Trinity: Nie uwolnię. Czysty.

Neo: Jezu Chryste, ten stwór jest prawdziwy?

(Hotel Lafayette)

Trinity: Jesteśmy na miejscu. Pozwól, że dam ci radę. Bądź szczery. On wie więcej, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić.

Morfeusz: Wreszcie. Witaj, Neo. Tak, jak zgadł twój brak wątpliwości, jestem Morfeusz.

Neo: To zaszczyt spotkać się z tobą.

Morfeusz: Nie, cały zaszczyt jest po mojej stronie. Proszę, chodź. Usiądź. Wyobrażam sobie, że w tej chwili czujesz się trochę jak Alicja..., wpadająca do nory królika? Hm?

Neo: Zgadza się.

Morfeusz: Widzę to w twoich oczach. Masz wygląd człowieka, który akceptuje to, co widzi, ponieważ oczekuje przebudzenia. Jak na ironię, nie jest to wcale dalekie od prawdy. Czy wierzysz w przeznaczenie, Neo?

Neo: Nie.

Morfeusz: Dlaczego nie?

Neo: Ponieważ nie podoba mi się założenie, że nie panuję nad swoim życiem.

Morfeusz: Wiem dokładnie, co masz na myśli. Pozwól, że powiem ci, dlaczego tu jesteś. Jesteś tutaj, ponieważ coś wiesz. Co wiesz, nie potrafisz wyjaśnić. Ale czujesz to. Czułeś to całe swoje życie. Że coś jest nie tak z tym światem. Nie wiesz co to jest, ale to coś istnieje i jak drzazga w twojej głowie doprowadza cię do szału. To właśnie to uczucie przywiodło ciebie do mnie. Czy wiesz o czym mówię?

Neo: Matrix?

Morfeusz: Czy wiesz CO to jest? Matrix jest wszędzie. Wszędzie wokół nas. Nawet teraz, dokładnie w tym pokoju. Możesz ją zobaczyć, gdy patrzysz przez okno lub gdy włączasz swój telewizor. Możesz ją wyczuć, gdy idziesz do pracy, gdy idziesz do kościoła, gdy płacisz podatki. Jest to świat, który został rozciągnięty przed twoimi oczami, aby ukryć przed tobą prawdę.

Neo: Jaką prawdę?

Morfeusz: Że jesteś niewolnikiem, Neo. Jak wszyscy inni urodziłeś się w niewoli, urodziłeś się w więzieniu, którego nie możesz wyczuć, ani posmakować, ani dotknąć. Więzienie dla twojego umysłu... Niestety nikomu nie można powiedzieć czym jest Matrix. Musisz ją zobaczyć na własne oczy. To jest twoja ostatnia szansa. Po tym nie będzie już powrotu. Jeśli zażyjesz niebieską pigułkę, historia się zakończy, obudzisz się w swoim łóżku i uwierzysz w cokolwiek będziesz chciał uwierzyć. Jeśli zażyjesz czerwoną pigułkę, zostaniesz w krainie czarów, a ja pokażę ci jak głęboko prowadzi nora królika... Pamiętaj, oferuję ci tylko prawdę, nic więcej... Chodź za mną... Apoc, mamy połączenie?

Apoc: Prawie.

Morfeusz: Czas jest zawsze przeciw nam. Proszę, usiądź tutaj.

Neo: Czy to wy stworzyliście to wszystko?

Trinity: Mmh.

Morfeusz: Pigułka, którą zażyłeś, jest częścią programu śledzącego. Zaprojektowano ją do zakłócania sygnału nośnego wejścia/wyjścia, abyśmy mogli wskazać twoje położenie.

Neo: Co to znaczy?

Cypher: To znaczy zapnij swoje pasy Dorotko, ponieważ Kansas mówi nam do widzenia.

Neo: Czy to wy...

Morfeusz: Czy miałeś kiedyś taki sen, Neo, co do którego byłeś przekonany, że dzieje się on naprawdę? Co by było, gdybyś nie mógł obudzić się z tego snu? Skąd znałbyś różnicę między światem snu, a światem rzeczywistym?

Neo: To nie może być...

Morfeusz: Być jakie? Prawdziwe?

Trinity: Wchodzi w replikację.

Morfeusz: Apoc?

Apoc: Nadal nic.

Neo: To jest zimne. To jest zimne.

Morfeusz: Tank, zaraz będziemy potrzebowali sygnału.

Trinity: Mam migotanie komór.

Morfeusz: Apoc, lokalizacja.

Apoc: Namierzanie prawie gotowe.

Trinity: Zaraz stanie mu serce!

Apoc: Zablokowany, mam go!

Morfeusz: Teraz, Tank! Teraz!

(Nebuchadnezzar)

Morfeusz: Witamy w prawdziwym świecie. Udało nam się, Trinity. Znaleźliśmy go.

Trinity: Mam nadzieję, że masz rację.

Morfeusz: Ja nie muszę jej mieć. Ja to wiem.

Neo: Czy ja umarłem?

Morfeusz: Bynajmniej.

Dozer: Nadal wymaga dużo pracy.

Neo: Co robisz?

Morfeusz: Masz zanik mięśni, odbudowujemy je.

Neo: Dlaczego bolą mnie oczy?

Morfeusz: Nigdy ich wcześniej nie używałeś. Odpoczywaj, Neo. Odpowiedzi wkrótce nadejdą.

Neo: Morfeusz, co się ze mną stało? Co to za miejsce?

Morfeusz: Ważniejsze niż co, jest kiedy.

Neo: Kiedy?

Morfeusz: Wierzysz, że mamy rok 1999, gdy w rzeczywistości bliżej nam do roku 2199. Nie mogę ci powiedzieć jaki dokładnie mamy rok, gdyż, szczerze mówiąc, nie wiemy tego. Żadne słowa nie są w stanie ci tego wyjaśnić, Neo. Chodź ze mną. Zobacz sam... To jest mój statek, Nebuchadnezzar. Poduszkowiec. To jest jego główny pokład. Serce, z którego nadajemy nasz piracki sygnał i włamujemy się do Matrix. Większość z mojej załogi już znasz. To jest Apoc, Switch i Cypher.

Cypher: Cześć.

Morfeusz: Ci, których jeszcze nie znasz, to Tank i jego starszy brat Dozer. Ten mały za tobą, to Mouse. Chciałeś wiedzieć czym jest Matrix, Neo? Trinity...? Spróbuj się rozluźnić. To sprawi, że poczujesz się trochę dziwnie.

(Twór)

Morfeusz: To jest twór. Nasz program ładujący. Możemy załadować cokolwiek od ubrania, do wyposażenia, broni, symulacji treningowych. Wszystko, czego potrzebujemy.

Neo: W tej chwili jesteśmy wewnątrz programu komputerowego?

Morfeusz: Czy tak trudno w to uwierzyć? Masz inne ubranie. Wtyczki w twoich rękach i głowie znikły. Zmieniły się twoje włosy. Twój wygląd w tej chwili to jest to, co nazywamy szczątkowym obrazem samego siebie. Jest to projekcja na umysł twojego cyfrowego ja.

Neo: To..., to nie jest prawdziwe?

Morfeusz: Co jest prawdziwe? Co znaczy prawdziwe? Jeśli mówisz o tym, co możesz dotknąć, co możesz powąchać, co możesz posmakować i zobaczyć, to prawdziwe jest po prostu sygnałami elektrycznymi, interpretowanymi przez twój mózg. To jest świat, który znasz. Świat, jaki istniał pod koniec dwudziestego wieku. W tej chwili istnieje on tylko jako część neurointeraktywnej symulacji, którą nazywamy Matrix. Żyłeś w świecie snu, Neo. A to jest świat, jaki istnieje dzisiaj... Witaj na Pustyni Rzeczywistości... Mamy jedynie szczątki i kawałki informacji, wiemy jednak na pewno, że w którymś momencie na początku XXI wieku cała ludzkość zjednoczyła się w świętowaniu. Zachwycaliśmy się naszą własną wspaniałością, ponieważ powołaliśmy do życia AI.

Neo: AI? Masz na myśli sztuczną inteligencję?

Morfeusz: Wyjątkowa świadomość, która dała początek całej rasie maszyn. Nie wiemy, kto uderzył pierwszy, my czy one. Wiemy jednak, że to byliśmy my, którzy wypalili niebo. W tym czasie były one uzależnione od energii słonecznej i uważało się, nie będą w stanie przeżyć bez dostępu do źródła energii tak obwitego jak słońce. Przez całą ludzką historię, aby móc przeżyć, byliśmy uzależnieni od maszyn. Los, jak widać, nie jest pozbawiony ironii. Ludzkie ciało wytwarza więcej bioelektryczności niż 120-woltowa bateria i ponad 26.000 kilodżuli ciepła). Łącząc je z formą syntezy jądrowej, maszyny znalazły całą energię, jaką mogą kiedykolwiek potrzebować. Istnieją pola, bezkresne pola, gdzie ludzkie istoty już się nie rodzą. Jesteśmy uprawiani. Przez długi czas nie mogłem w to uwierzyć i wtedy zobaczyłem te pola na własne oczy. Oglądasz ich, jak skraplają zmarłych, aby można było dożylnie nakarmić nimi żyjących. A stojąc tam, w obliczu czystej, przerażającej precyzji, zdałem sobie sprawę z oczywistości prawdy. Czym jest Matrix? Kontrolą. Matrix jest komputerowo generowanym światem snów, zbudowanym, aby umożliwić sprawowanie nad nami władzy, w celu zmiany ludzkiej istoty w to.

Neo: Nie. Nie wierzę w to. To nie jest możliwe.

Morfeusz: Nie powiedziałem, że to będzie łatwe, Neo. Powiedziałem tylko, że to będzie prawda.

Neo: Zatrzymajcie to. Wypuście mnie! Chcę stąd wyjść!

(Nebuchadnezzar)

Trinity: Spokojnie, Neo. Spokojnie.

Neo: Zdejmijcie to ze mnie! Zdejmijcie to...

Morfeusz: Posłuchaj mnie...

Neo: Nie dotykaj mnie! Odejdź ode mnie! Nie chcę tego. Nie wierzę w to. Nie wierzę w to.

Cypher: Zaraz wykorkuje.

Morfeusz: Oddychaj, Neo. Tylko oddychaj.

Neo: Nie mogę wrócić, prawda?

Morfeusz: Nie. Ale gdybyś mógł, czy naprawdę byś tego chciał? Czuję, że winien ci jestem przeprosiny. Mamy zasadę. Nigdy nie uwalniamy umysłu po tym, jak osiągnie on pewien wiek. Jest to niebezpieczne, umysł ma problem z puszczeniem się. Widziałem to już wcześniej i jest mi przykro. Zrobiłem to co zrobiłem, ponieważ... musiałem to zrobić. Kiedy Matrix została zbudowana po raz pierwszy, w jej wnętrzu urodził się człowiek, który potrafił zmieniać cokolwiek chciał, poprawiać Matrix zgodnie z własnym uznaniem. To właśnie on uwolnił pierwszych z nas, nauczył nas prawdy. Dopóki istnieje Matrix, ludzka rasa nigdy nie będzie wolna. Po jego śmierci Wyrocznia przepowiedziała jego powrót, oraz to, że jego nadejście spowoduje zniszczenie Matrix, zakończy wojnę i przyniesie dla naszych ludzi wolność. Dlatego są wśród nas ci, którzy poświęcili całe swoje życie na przeszukiwaniu Matrix, aby go znaleźć. Zrobiłem, to co zrobiłem, ponieważ wierzę, że poszukiwania te dobiegły końca... Odpocznij trochę, będziesz tego potrzebował.

Neo: Przed czym?

Morfeusz: Przed twoim szkoleniem.

Tank: Dzień dobry. Spałeś? Dzisiejszej nocy będziesz spał, gwarantuję ci to. Jestem Tank, będę twoim operatorem.

Neo: Nie masz..., nie masz żadnych...

Tank: Dziur? Nie. Ja i mój brat Dozer, obaj jesteśmy stuprocentowo czystymi, staromodnymi ludźmi z własnego ogródka, urodzonymi na wolności, właśnie tu, w rzeczywistym świecie. Prawdziwe dzieci Syjonu.

Neo: Syjonu?

Tank: Gdyby wojna zakończyła się jutro, Syjon byłby miejscem, gdzie odbyłaby się impreza.

Neo: Syjon jest miastem?

Tank: Ostatnie ludzkie miasto. Jedyne miejsce, jakie nam zostało.

Neo: Gdzie ono jest?

Tank: Głęboko pod ziemią, blisko jądra ziemi, gdzie nadal jest ciepło. Jeśli pożyjesz wystarczająco długo, może nawet je zobaczysz... Do diabła, muszę ci..., muszę ci powiedzieć, jestem naprawdę podekscytowany perspektywą zobaczenia do czego jesteś zdolny, jeśli Morfeusz ma rację i to wszystko... Nie powinienem o tym mówić, ale jeśli jesteś... Niezwykle pasjonujący czas. Mamy dużo do zrobienia. Musimy się za to zabrać...
Teraz, w pierwszej kolejności powinniśmy zacząć od tych programów operacyjnych, to taka poważna i nudna chała. Zróbmy coś bardziej zabawnego. Co powiesz na naukę sztuk walki?

Neo: Jujitsu? Mam się uczyć jujitsu...? Jasna cholera.

Tank: Hej Mikey, wygląda na to, że mu się podoba. Co powiesz na więcej?

Neo: Do diabła, tak. Do diabła, chcę.

Morfeusz: Jak mu idzie?

Tank: Dziesięć godzin pod rząd. On jest jak maszyna.

Neo: Znam kung-fu.

Morfeusz: Pokaż mi.

(Twór)

Morfeusz: To jest program sparingowy, podobny do zaprogramowanej rzeczywistości Matrix. Obowiązują w nim te same podstawowe zasady, jak grawitacja. Musisz się nauczyć, że zasady te nie różnią się od zasad systemu komputerowego. Niektóre z nich można nagiąć, inne można złamać. Rozumiesz? Więc uderz mnie, jeśli potrafisz... Dobrze. Adaptacja, improwizacja. Ale twoją słabością nie jest technika.

(Nebuchadnezzar)

Mouse: Morfeusz walczy z Neo!

(Twór)

Morfeusz: W jaki sposób cię pokonałem?

Neo: Jesteś za szybki.

Morfeusz: Czy wierzysz, że moje bycie silniejszym lub szybszym w tym miejscu ma cokolwiek wspólnego z moimi mięśniami? Myślisz, że to, czym w tej chwili oddychasz, to powietrze...? Mmm? Jeszcze raz.

(Nebuchadnezzar)

Mouse: Jezu Chryste, ale on jest szybki. Spójrzcie na jego reakcje neurokinetyczne, są mocno ponad normę.

(Twór)

Morfeusz: Na co czekasz? Jesteś szybszy, niż to, co pokazałeś. Nie myśl, że jesteś. Wiedz, że jesteś... No dalej. Przestań próbować mnie uderzyć i uderz mnie.

(Nebuchadnezzar)

Mouse: Nie wierzę w to.

(Twór)

Neo: Wiem, co próbujesz zrobić.

Morfeusz: Próbuję uwolnić twój umysł, Neo, ale mogę pokazać ci tylko drzwi. Ty jesteś tym, który musi przez nie przejść. Tank, załaduj program skoków...
Musisz to wszystko zostawić, Neo. Strach, wątpliwości i niewiarę. Uwolnij swój umysł.

Neo: Wow. Kaszka z mlekiem. Uwolnić swój umysł.

(Nebuchadnezzar)

Mouse: Co będzie, jeśli mu się uda?

Apoc: Nikomu nigdy nie udał się pierwszy skok.

Mouse: Wiem, wiem. Ale co, jeśli on go zrobi?

Apoc: Nie zrobi.

Mouse: No dalej.

Trinity: No dalej.

(Twór)

Neo: W porządku, żaden problem. Uwolnić swój umysł. Uwolnić swój umysł. W porządku.

(Nebuchadnezzar)

Mouse: C...co to oznacza?

Switch: To zupełnie nic nie oznacza.

Cypher: Każdy spada przy swoim pierwszym razie. Prawda, Trin?

(Nebuchadnezzar)

Neo: Myślałem, że to nie było prawdziwe.

Morfeusz: Twój umysł traktuje to tak, jakby było prawdziwe.

Neo: Jeśli zginiesz w Matrix, umierasz też i tutaj?

Morfeusz: Ciało nie może żyć bez umysłu.

Cypher: Nie pamiętam, abyś mi kiedykolwiek przynosiła kolację. Coś w nim jest, prawda?

Trinity: Nie mów, że nagle stałeś się wierzący.

Cypher: Po prostu dziwi mnie, że skoro Morfeusz jest taki pewny, dlaczego nie weźmie go na spotkanie z Wyrocznią?

Trinity: Morfeusz zabierze go, gdy tylko będzie gotowy.

(Twór)

Morfeusz: Matrix jest systemem, Neo. System ten jest naszym wrogiem. Ale kiedy jesteś w jego środku, rozglądasz się. Co widzisz? Biznesmenów, nauczycieli, prawników, cieśli. Same umysły ludzi, których próbujemy uratować. Ale dopóki tego nie zrobimy, ludzie ci nadal pozostają częścią tego systemu. A to czyni ich naszymi wrogami. Musisz zrozumieć, że większość z tych ludzi nie jest gotowa na odłączenie. A wielu z nich jest na tyle bezwładnych, tak beznadziejnie uzależnionych od tego systemu, że będą walczyć, aby go bronić. Słuchałeś mnie, Neo, czy patrzyłeś się na kobietę w czerwonej sukience?

Neo: Ja tylko...

Morfeusz: Popatrz jeszcze raz. Zatrzymaj to.

Neo: To..., to nie jest Matrix?

Morfeusz: Nie. Jest to kolejny program szkoleniowy, zaprojektowany do nauki jednej rzeczy. Jeśli nie jesteś jednym z nas, jesteś jednym z nich.

Neo: Kim oni są?

Morfeusz: To programy czujące. Mogą one wchodzić i wychodzić z dowolnego oprogramowania, które nadal pozostaje podłączone na stałe do ich systemu. Oznacza to, że każdy, kogo jeszcze nie odłączyliśmy, jest potencjalnym agentem. Wewnątrz Matrix są oni każdym i nikim. Przeżyliśmy dzięki ukrywaniu się przed nimi, dzięki uciekaniu przed nimi. Ale to oni są stróżami. To oni strzegą wszystkich drzwi. Oni trzymają wszystkie klucze, co oznacza, że, prędzej czy później, ktoś będzie musiał im stawić czoło.

Neo: Ktoś?

Morfeusz: Nie będę cię okłamywał, Neo. Każdy jeden mężczyzna i kobieta, którzy się przed nimi nie wycofali, każdy kto walczył przeciwko agentowi, zginął. Ale tam gdzie im się nie powiodło, ty odniesiesz sukces.

Neo: Dlaczego?

Morfeusz: Widziałem agenta, który przebił się przez betonową ścianę. Ludzi, którzy opróżniali na nich całe magazynki, a nie trafili w nic, tylko w powietrze. Mimo to, ich siła i szybkość bazują na świecie, który opiera się na zasadach. I dlatego nigdy nie będą oni tak silni ani tak szybcy, jak możesz być ty.

Neo: Co próbujesz mi powiedzieć? Że mogę uchylać się przed kulami?

Morfeusz: Nie, Neo. Próbuję ci powiedzieć, że kiedy będziesz gotowy, nie będziesz musiał tego robić.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Mamy kłopot.

Morfeusz: Czy to Syjon wysłał wiadomość?

Dozer: Nie, inny statek. Cholera. Kałamarniczki. Prawie na nie wpadliśmy.

Neo: Kałamarniczka?

Trinity: Wartownik. Zabójcza maszyna, stworzona do jednego celu.

Dozer: Wyszukać i zniszczyć.

Morfeusz: Połóż go dokładnie tam... Jak stoimy, Tank?

Tank: Zasilanie wyłączone. IEM uzbrojony i gotowy.

Neo: IEM?

Trinity: Impuls elektromagnetyczny. Unieszkodliwia każdy system elektryczny w promieniu podmuchu. Jedyna broń, jaką mamy przeciwko maszynom.

Neo: Gdzie my jesteśmy?

Trinity: Stare systemy serwisowe i ściekowe.

Neo: Ścieki?

Trinity: Istniały tu kiedyś miasta, rozciągające się na setki mil. Teraz wszystko, co po nich zostało, to te ścieki.

Morfeusz: Cisza.

Cypher: Kurczę, Neo. Wystraszyłeś Jezusa z mojego serca.

Neo: Przepraszam.

Cypher: Nic się nie stało.

Neo: Czy to...

Cypher: Matrix? Tak.

Neo: Czy zawsze oglądacie ją w postaci zakodowanej?

Cypher: Cóż, musimy. Urządzenia tłumaczące obraz działają dla programu konstrukcyjnego. Ale jest zbyt dużo informacji, aby rozszyfrować całą Matrix. Przyzwyczaisz się do tego. Ja..., ja nawet nie widzę tego kodu. Wszystko, co widzę, to brunetki, blondynki, rudowłose. Hej, czy... chcesz się napić?

Neo: Jasne.

Cypher: Wiesz? Wiem, o czym myślisz, ponieważ w tej chwili myślę dokładnie o tym samym. Właściwie to myślałem o tym zawsze, odkąd tutaj trafiłem. Dlaczego do diaska nie zażyłem niebieskiej pigułki? Dobre świństwo, co? Dozer je robi. Nadaje się do dwóch rzeczy, odtłuszczania silników i zabijania komórek mózgowych. Więc, mogę cię o coś zapytać? Powiedział ci dlaczego to zrobił, dlaczego tu jesteś? Jezu. Jakie zadanie umysłowe. Więc jesteś tutaj, aby uratować świat. Co powiesz na coś takiego? Mała rada. Zobaczysz agenta, zrób to, co my robimy. Uciekaj. Bierz dupę w troki i uciekaj.

Neo: Dzięki za drinka.

Cypher: Słodkich snów.

(Restauracja)

Agent Smith: Umowa stoi, panie Reagan?

Cypher: Wiesz? Wiem, że ten stek nie istnieje. Wiem, że kiedy włożę go do ust, Matrix powie mojemu mózgowi, że jest on soczysty i wyśmienity. Wiesz, co sobie uświadomiłem po tych dziewięciu latach? Ignorancja to rozkosz.

Agent Smith: Więc umowa stoi?

Cypher: Nie chcę niczego pamiętać. Niczego. Rozumiesz? I chcę być bogaty. Wiesz, ktoś ważny, jak aktor.

Agent Smith: Cokolwiek pan chce, panie Reagan.

Cypher: W porządku. Dostarczę moje ciało z powrotem do elektrowni, wy wsadzicie mnie do Matrix, a ja dam wam to, czego chcecie.

Agent Smith: Kody dostępu do komputera Syjonu.

Cypher: Nie, powiedziałem wam, że ich nie znam. Mogę dać wam człowieka, który je zna.

Agent Smith: Morfeusz.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Oto i ono, przyjacielu. Śniadanie dla mistrzów.

Mouse: Jak zamkniesz oczy, to poczujesz się prawie, jakbyś jadł jajka na miękko.

Apoc: Tak, albo miskę glutów.

Mouse: Wiesz, co mi to tak naprawdę przypomina? Płatki pszeniczne. Czy jadłeś kiedyś płatki pszeniczne?

Switch: Nie, ale formalnie rzecz biorąc, ty też ich nie jadłeś.

Mouse: To jest dokładnie mój punkt widzenia. Dokładnie. Ponieważ teraz musisz się zastanawiać. Skąd maszyny wiedziały jak smakowały płatki pszeniczne? Hę? Może się pomyliły. Może tak, jak według mnie smakują płatki pszeniczne, w rzeczywistości smakowały płatki owsiane albo tuńczyk? A to każe ci się zastanawiać nad wieloma rzeczami. Weźmy na przykład kurczaka. Może nie udało im się ustalić, jak ma smakować kurczak i dlatego kurczak smakuje jak wszystko inne. A może nie udało im się...

Apoc: Zamknij się Mouse.

Dozer: To jednokomórkowe białko, połączone z syntetycznymi aminokwasami, witaminami i minerałami. Wszystko czego potrzebuje ciało.

Mouse: Nie ma wszystkiego, czego potrzebuje ciało... Więc rozumiem, że przeszedłeś już przez program rozpoznawania agentów. Wiesz, to ja napisałem ten program.

Apoc: Zaczyna się.

Mouse: Więc, co o niej myślisz?

Neo: O kim?

Mouse: O kobiecie w czerwonej sukience. To ja ją zaprojektowałem. Ona, mm...cóż, nie jest zbyt rozmowna, ale jeśli..., jeśli chciałbyś się z nią zobaczyć, mogę ci załatwić bardziej osobiste spotkanie.

Switch: Komputerowy alfons przy ciężkiej pracy.

Mouse: Nie zwracaj uwagi na tych hipokrytów, Neo. Wypierać się własnych impulsów, to jakby wypierać się całej istoty bycia człowiekiem.

Morfeusz: Dozer, jak skończysz, wyprowadź statek na głębokość nadawania. Wchodzimy. Zabieramy Neo w odwiedziny do niej.

Neo: Do kogo?

Tank: Do Wyroczni... Proszę wszystkich o zwrócenie uwagi, że żadna tabliczka z prośbą o zapięcie pasów i z zakazem palenia nie została odwrócona. Proszę wygodnie usiąść i cieszyć się swoją przejażdżką.

(Hotel Lafayette)

Morfeusz: Jesteśmy w środku... Wrócimy za godzinę.

(Samochód)

Morfeusz: Niewiarygodne, prawda?

Neo: Boże.

Trinity: Co?

Neo: Tutaj zwykłem jadać. Naprawdę dobry makaron. Mam w pamięci te wspomnienia z mojego życia. Żadne z nich nigdy nie miało miejsca. Co to oznacza?

Trinity: Że Matrix nie może ci powiedzieć, kim jesteś.

Neo: A Wyrocznia może?

Trinity: To co innego.

Neo: Byłaś już u niej?

Trinity: Tak.

Neo: I co ci powiedziała?

Trinity: Powiedziała mi...

Neo: Co?

Morfeusz: Jesteśmy na miejscu. Neo, chodź ze mną.

(Blok mieszkalny)

Neo: Więc to ta sama Wyrocznia, która ogłosiła przepowiednię?

Morfeusz: Tak. Jest bardzo stara. Była z nami od samego początku.

Neo: Początku...?

Morfeusz: Oporu.

Neo: I ona wie co, wszystko?

Morfeusz: Ona by pewnie powiedziała, że wie wystarczająco dużo.

Neo: I nigdy się nie myli.

Morfeusz: Spróbuj nie myśleć o tym w kategoriach racji i mylenia się. Ona jest przewodnikiem. Może ci pomóc znaleźć drogę.

Neo: A tobie pomogła?

Morfeusz: Tak.

Neo: Co ci powiedziała?

Morfeusz: Że znajdę wybrańca... Mówiłem ci, że mogę ci jedynie wskazać drzwi. Ty musisz przez nie przejść.

(Mieszkanie wyroczni)

Kapłanka: Witaj, Neo. Przyszedłeś dokładnie na czas. Czuj się jak u siebie w domu, Morfeuszu. Neo, chodź ze mną... To są pozostali kandydaci, możesz tutaj poczekać.

Chłopiec: Nie próbuj zginać łyżki. To niemożliwe. Zamiast tego, spróbuj tylko uświadomić sobie prawdę.

Neo: Jaką prawdę?

Chłopiec: Nie ma żadnej łyżki.

Neo: Nie ma żadnej łyżki?

Chłopiec: Wtedy zrozumiesz, że to nie łyżka się zgina, tylko ty sam.

Kapłanka: Wyrocznia oczekuje ciebie.

Wyrocznia: Wiem, że jesteś Neo. Bądź pozdrowiony.

Neo: Pani jest Wyrocznią?

Wyrocznia: Bingo. Nie całkiem to, czego oczekiwałeś, mam rację? Prawie gotowe. Pachną wyśmienicie, prawda?

Neo: Tak.

Wyrocznia: Poprosiłabym cię, abyś usiadł, ale ty i tak byś odmówił. I nie przejmuj się wazonem.

Neo: Jakim wazonem?

Wyrocznia: Tym wazonem.

Neo: Przepraszam.

Wyrocznia: Powiedziałam, nie przejmuj się nim. Poproszę któregoś z moich uczniów, aby go naprawił.

Neo: Skąd pani wiedziała?

Wyrocznia: Oooch. To, co naprawdę będzie cię później zaprzątać głowę, to czy nadal byś go zbił, gdybym ci nic nie powiedziała? Jesteś sprytniejszy niż myślałam. Nic dziwnego, że ona cię lubi.

Neo: Kto?

Wyrocznia: Choć nie aż tak bystry. Wiesz dlaczego Morfeusz przyprowadził ciebie do mnie?

Neo: Myślę, że tak.

Wyrocznia: Więc, jak myślisz? Jesteś wybrańcem?

Neo: Nie wiem.

Wyrocznia: Wiesz co to oznacza? To po łacinie. Oznacza to ‘Znaj siebie samego’. Wyjawię ci pewien mały sekret. Być wybrańcem, to tak jak być zakochanym. Nikt nie może ci powiedzieć, że jesteś zakochany, po prostu to wiesz. Od początku do końca. Na wskroś i na wylot. No cóż, może powinnam ci się przyjrzeć. Otwórz buzię i powiedz Aaaa.

Neo: Aaaa.

Wyrocznia: W porządku. Teraz powinnam powiedzieć, ‘Mmm, to interesujące’, ale ty wtedy powiesz...

Neo: Ale co?

Wyrocznia: Ale ty wiesz już, co ci powiem.

Neo: Nie jestem wybrańcem.

Wyrocznia: Przepraszam złotko. Masz talent, ale wygląda to tak, jakbyś na coś czekał.

Neo: Na co?

Wyrocznia: Może na twoje następne życie, kto wie? Tak to już właśnie jest. Co cię śmieszy?

Neo: Morfeusz. Jemu... prawie udało mu się mnie przekonać.

Wyrocznia: Wiem. Biedny Morfeusz. Bez niego jesteśmy zgubieni.

Neo: Co znaczy ‘bez niego’?

Wyrocznia: Czy jesteś pewien, że chcesz to usłyszeć? Morfeusz wierzy w ciebie, Neo. I nikt, ani ty, ani nawet ja nie mogę go przekonać inaczej. On wierzy w to tak ślepo, że jest gotów poświęcić swoje życie, by uratować twoje.

Neo: Co?

Wyrocznia: Będziesz musiał dokonać wyboru. W jednej ręce będziesz miał życie Morfeusza, a w drugiej twoje własne. Jeden z was umrze. Który, to właśnie będzie zależało od ciebie. Przykro mi, złotko, naprawdę mi przykro. Masz dobre serce, a ja nie cierpię dawać dobrym ludziom złych wieści. Och, nie przejmuj się tym. Jak tylko przekroczysz próg tych drzwi, poczujesz się lepiej. Przypomnisz sobie, że przecież wcale nie wierzysz w te brednie o przeznaczeniu. Panujesz przecież nad swoim życiem, pamiętasz? Masz, weź ciastko. Obiecuję ci, że kiedy skończysz je jeść, poczujesz się zdrów jak ryba.

Morfeusz: To co zostało powiedziane, przeznaczone jest dla ciebie i tylko dla ciebie.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Są w drodze... Co to jest?

(Hotel Lafayette)

Neo: Wow, deja vu.

Trinity: Co powiedziałeś?

Neo: Nic. Widziałem właśnie małe deja vu.

Trinity: Co widziałeś?

Cypher: Co się stało?

Neo: Przeszedł koło nas czarny kot, a potem drugi, podobny do pierwszego.

Trinity: Jak bardzo podobny? Czy to był ten sam kot?

Neo: Być może, nie jestem pewien.

Morfeusz: Switch, Apoc.

Neo: Co to oznacza?

Trinity: Zwykle deja vu jest poślizgiem wewnątrz Matrix. Występuje wtedy, gdy coś zmieniają.

(Nebuchadnezzar)

Tank: O mój Boże.

(Hotel Lafayette)

Morfeusz: Chodźmy.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Przecięli główny przewód, to pułapka! Uciekajcie!

(Hotel Lafayette)

Mouse: O nie. O nie.

Cypher: To właśnie zmienili. Jesteśmy w pułapce. Stąd nie ma wyjścia.

Morfeusz: Uspokój się. Daj mi swój telefon.

Trinity: Będą mogli nas namierzyć.

Morfeusz: Nie mamy wyboru.

(Telefon komórkowy)

Tank: Operator.

Morfeusz: Tank. Znajdź plan konstrukcyjny tego budynku. Pospiesz się.

Tank: Mam go.

Morfeusz: Znajdź na nim główną ścianę hydrauliczną.

(Hotel Lafayette)

Agent Smith: Ósme piętro.

Agent Brown: Ósme piętro.

Morfeusz: Switch, idź prosto przed siebie.

Apoc: Neo. Mam nadzieję, że wyrocznia dała ci jakieś dobre wieści.

(Telefon komórkowy)

Tank: Jeszcze raz na lewo, to tu.

Morfeusz: Dobrze.

(Hotel Lafayette)

Agent Brown: Gdzie oni są?

Policjant: Są w ścianach. Są w ścianach!

Cypher: To agent.

Trinity: Morfeusz.

Morfeusz: Musisz wydostać stąd Neo. Tylko on się liczy.

Neo: Nie. Morfeusz, nie. Nie rób tego.

Morfeusz: Trinity, idź!

Trinity: Chodźmy.

Neo: Nie możemy go zostawić.

Trinity: Nie mamy wyboru... Cypher, chodź!

Agent Smith: Wielki Morfeusz. W końcu się spotykamy.

Morfeusz: A ty jesteś...

Agent Smith: A. Smith. Agent Smith.

Morfeusz: Dla mnie wszyscy wyglądacie tak samo.

Agent Smith: Zabierzcie go.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Nie.

(Telefon)

Tank: Operator.

Cypher: To ja. Szybko, potrzebne mi wyjście.

Tank: Cypher?

Cypher: Tak. Mieliśmy wypadek. Pieprzony wypadek samochodowy. Zupełnie nagle, bum. Ktoś tam w górze nadal mnie lubi.

Tank: Mam cię.

Cypher: Zabierz mnie stąd, szybko.

Tank: Skrzyżowanie ulic Franklin i Erie, stary warsztat naprawy telewizorów.

Cypher: Dobra.

(Telefon komórkowy)

Trinity: Tank, to ja.

Neo: Czy Morfeusz żyje?

Cypher: Czy Morfeusz żyje, Tank?

Tank: Przenoszą go. Na razie jeszcze nie wiem dokąd.

Trinity: Żyje... Potrzebujemy wyjścia.

Tank: Niedaleko od was jest Cypher.

Trinity: Cypher?

Tank: Wiem. Jest na rogu Franklin i Erie.

Trinity: Zrozumiałam.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Mam go.

Cypher: Gdzie oni są?

Tank: Przy telefonie.

Cypher: To dobrze.

(Warsztat naprawczy)

Trinity: Ty pierwszy, Neo.

(Nebuchadnezzar)

Dozer: Nie.

(Warsztat naprawczy)

Neo: Nie mam pojęcia, po prostu zamilkł.

(Telefon komórkowy)

Cypher: Cześć Trinity.

Trinity: Cypher? Gdzie jest Tank?

Cypher: Wiesz, przez długi czas myślałem, że się w tobie kocham. Marzyłem o tobie. Jesteś piękną kobietą, Trinity. Źle, że los musiał odwrócić się właśnie w ten sposób.

Trinity: Zabiłeś ich.

Apoc: Co?

Switch: O Boże.

Cypher: Jestem zmęczony, Trinity. Zmęczony tą wojną, zmęczony tą walką, zmęczony tym statkiem, tym, że jest mi zimno, jedzeniem każdego dnia ciągle tego samego zasranego świństwa. Ale najbardziej jestem zmęczony tym kretynem i całym tym jego pieprzonym gadaniem. Niespodzianka dupku. Założę się, że nigdy nie przyszło ci na myśl, że to się tak skończy, prawda? Boże, jak bardzo chciałbym tam być, kiedy już cię złamią. Chciałbym móc tam wejść, kiedy to się stanie. Właśnie wtedy wiedziałbyś, że to byłem ja.

Trinity: Wydałeś im Morfeusza.

Cypher: On nas okłamywał, Trinity. Wykorzystywał nas. Gdybyś powiedział nam prawdę, to byśmy ci powiedzieli, żebyś wsadził se tę pieprzoną czerwoną pigułkę prosto do tyłka!

Trinity: To nie prawda, Cypher. On dał nam wolność.

Cypher: Wolność? Ty to nazywasz wolnością? Robię wszystko to, co on mi karze robić. Gdybym miał wybierać między tym a Matrix, wybrałbym Matrix.

Trinity: Matrix nie jest prawdziwe.

Cypher: Nie zgadzam się z tym, Trinity. Uważam, że Matrix może być bardziej prawdziwe niż ten świat. Wszystko co zrobię, to wyciągnę tę wtyczkę. Ale wtedy będziesz musiała patrzeć, jak umiera Apoc.

(Warsztat naprawczy)

Apoc: Trinity.

Switch: Nie.

(Telefon komórkowy)

Cypher: Witamy w prawdziwym świecie, co kochana?

Trinity: Ale zostałeś już odłączony, Cypher. Nie możesz wrócić.

Cypher: O nie. Tak ci się tylko wydaje. Oni wsadzą moje ciało z powrotem. Znowu pójdę spać, a kiedy się obudzę, nic nie będę pamiętał. Żadnych zasranych wspomnień. A propos, jeśli masz coś strasznie ważnego do powiedzenia Switch, proponuję ci powiedzieć to teraz.

Trinity: Nie. Proszę, przestań.

(Warsztat naprawczy)

Switch: Nie w ten sposób. Nie w ten sposób.

(Telefon komórkowy)

Cypher: Za późno.

Trinity: Niech cię szlag, Cypher!

Cypher: Nie osądzaj mnie, Trinity. Jestem tylko posłańcem i właśnie teraz zamierzam ci to udowodnić. Jeśli Morfeusz miał rację, to nie ma możliwości, abym wyciągnął tę wtyczkę. No bo jeśli Neo jest wybrańcem, to musi istnieć jakiś rodzaj cudu, który mnie powstrzyma. Prawda? Bo jak on może być wybrańcem, kiedy jest martwy? Nigdy mi wcześniej nie odpowiedziałaś, czy kupiłaś od Morfeusza te bzdury. No dalej. Wszystko co chcę usłyszeć, to małe tak lub nie. Spójrz w jego oczy, w te duże piękne oczy i powiedz mi. Tak lub nie.

Trinity: Tak.

Cypher: Nie.

(Nebuchadnezzar)

Cypher: Nie wierzę w to.

Tank: Wierz lub nie, pieprzony szmondaku i tak się spalisz.

(Warsztat naprawczy)

Neo: Ty pierwsza.

(Nebuchadnezzar)

Trinity: Jesteś ranny.

Tank: Nic mi nie będzie.

Trinity: Dozer?

(Biuro)

Agent Smith: Czy stałeś tak kiedyś i wpatrywałeś się w nią, zachwycając się jej pięknem i geniuszem? Miliardy ludzi, którzy przeżywają właśnie swoje życie w nieświadomości. Czy wiedziałeś, że pierwsza wersja Matrix została zaprojektowana jako doskonały ludzki świat? Gdzie nikt nie cierpiał? Gdzie każdy mógł być szczęśliwy? To była katastrofa. Nikt nie chciał zaakceptować tego programu. Straciliśmy całe plony. Niektórzy wierzyli, że brakowało nam języka programowania, który miałby opisać wasz doskonały świat. Ja jednak uważam, że jako gatunek ludzkie istoty określają swoją rzeczywistość na podstawie nieszczęść i cierpienia. Doskonały świat był snem, z którego twoi prymitywni mózgowcy stale próbowali się obudzić. Właśnie dlatego Matrix została zaprojektowana ponownie, jako to... szczyt waszej cywilizacji. Mówię waszej cywilizacji, ponieważ odkąd zaczęliśmy myśleć za was, stała się ona w rzeczywistości naszą cywilizacją, co naturalnie jest tym, o co w tym wszystkim chodzi. Ewolucja, Morfeuszu, ewolucja, jak dinozaury. Spójrz przez to okno. Mieliście swój czas. Przyszłość, Morfeuszu, to nasz świat. Przyszłość, to nasz czas.

Agent Brown: Możemy mieć problem.

(Nebuchadnezzar)

Neo: Co oni próbują mu zrobić.

Tank: Włamują się do jego umysłu. To jest jak włamywanie się do komputera. Wszystko, czego potrzeba, to czasu.

Neo: Ile czasu?

Tank: To zależy od umysłu. Koniec końców załamie się, a jego wzór alfa zmieni się z takiego na taki. Kiedy to się stanie, Morfeusz powie im wszystko, co będą chcieli wiedzieć.

Neo: A co oni chcą wiedzieć?

Tank: Dowódca każdego statku otrzymał kody dostępu do głównego komputera Syjonu. Jeśli jakiś agent dostanie te kody i dostanie się do komputera Syjonu, będą mogli nas zniszczyć. Nie możemy do tego dopuścić.

Neo: Trinity.

Tank: Syjon jest ważniejszy ode mnie, od ciebie, a nawet od Morfeusza.

Neo: Musi istnieć jakiś sposób.

Tank: Jest. Musimy wyciągnąć wtyczkę.

Trinity: Chcesz go zabić? Zabić Morfeusza?

Tank: Nie mamy innego wyboru.

(Biuro)

Agent Smith: Nigdy nie wysyłaj człowieka, aby wykonał zadanie maszyny.

Agent Brown: Jeśli osoba wtajemniczona istotnie zawiodła, to wkrótce zerwą połączenie, chyba, że...

Agent Jones: Będą martwi w jednym i w drugim przypadku....

Agent Smith: Nie mamy innego wyboru, jak kontynuować zgodnie z planem. Natychmiast rozmieście wartowników.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Morfeusz, byłeś dla nas więcej niż tylko dowódcą. Byłeś dla nas jak ojciec. Zawsze będzie nam ciebie brakować.

Neo: Zaczekaj. Nie wierzę, że to się dzieje...

Tank: Neo, musimy to zrobić.

Neo: Musimy? Nie jestem pewien, ja... To nie może być po prostu zbieg okoliczności. Nie może być.

Tank: O czym ty mówisz?

Neo: Wyrocznia. Powiedziała mi, że to się stanie. Powiedziała mi, że będę musiał dokonać wyboru.

Trinity: Jakiego wyboru...? Co masz zamiar zrobić?

Neo: Mam zamiar tam wejść.

Trinity: Nie ma mowy.

Neo: Muszę to zrobić.

Trinity: Neo, Morfeusz poświęcił się, aby cię stamtąd wydostać. Nie możesz tam wrócić.

Neo: Morfeusz zrobił to, ponieważ wierzył, że jestem kimś, kim nie jestem.

Trinity: Co?

Neo: Nie jestem wybrańcem, Trinity. Wyrocznia podarowała mi także i tę nowinę.

Trinity: Nie. Musisz nim być.

Neo: Przykro mi, ale nie jestem. Jestem po prostu kolejnym facetem.

Trinity: Nie, Neo. To nieprawda. To nie może być prawda.

Neo: Dlaczego?

Tank: Neo, to pomylony pomysł. Trzymają Morfeusza w budynku kontrolowanym przez wojsko. Nawet, jeśli w jakiś sposób uda ci się dostać do środka, to są tam agenci, którzy mają go w garści. Cała trójka. Ja też chcę, żeby Morfeusz wrócił, ale to, o czym ty mówisz, to samobójstwo.

Neo: Wiem, że to tak wygląda, ale tak nie jest. Nie mogę ci wyjaśnić dlaczego. Morfeusz wierzył w coś i był gotów oddać swoje życie za to, w co wierzył. Teraz to rozumiem. I właśnie dlatego muszę iść.

Tank: Dlaczego?

Neo: Ponieważ i ja w coś wierzę.

Trinity: W co?

Neo: Wierzę, że mogę go tu sprowadzić... Co robisz?

Trinity: Idę z tobą.

Neo: Nie ma mowy.

Trinity: Nie? Pozwól, że powiem ci, w co ja wierzę. Wierzę, że Morfeusz więcej znaczy dla mnie niż dla ciebie. Wierzę, że jeśli naprawdę poważnie mówiłeś o jego ratowaniu, to będziesz potrzebował mojej pomocy. A ponieważ ja jestem na tym statku najstarszym rangą oficerem, jeśli ci się to nie podoba, to możesz sobie iść do diabła. Ponieważ nigdzie indziej nie pójdziesz. Tank, załaduj nas.

(Biuro)

Agent Smith: Chciałbym podzielić się z tobą pewnym objawieniem, jakiego doznałem podczas mojego pobytu w tym miejscu. Stało się to, gdy próbowałem zaklasyfikować wasz gatunek. Uświadomiłem sobie, że właściwie to nawet nie jesteście ssakami. Każdy ssak na tej planecie instynktownie rozwija naturalną równowagę z otaczającym go środowiskiem, ale wy, ludzie, nie robicie tego. Przemieszczacie się na dany obszar, rozmnażacie się i rozmnażacie się, aż skonsumujecie wszystkie naturalne zasoby. Jedynym sposobem, dzięki któremu możecie dalej przeżyć, jest rozprzestrzenianie się na inne obszary. Istnieje na tej planecie inny organizm, który stosuje ten sam schemat. Wiesz co to jest? Wirus. Ludzkie istoty są chorobą, rakiem dla tej planety. Jesteście zarazą, a my jesteśmy... lekarstwem.

(Telefon komórkowy)

Tank: W porządku. Czego wam potrzeba, poza cudem?

Neo: Broni. Dużo broni.

(Twór)

Trinity: Neo, nikt nigdy nie robił czegoś takiego.

Neo: I właśnie dlatego się uda.

(Biuro)

Agent Smith: Dlaczego ta surowica nie działa?

Agent Brown: Być może zadajemy niewłaściwe pytania.

Agent Smith: Zostawcie mnie z nim. W tej chwili.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Wytrzymaj, Morfeuszu. Idą po ciebie. Idą.

(Biuro)

Agent Smith: Słyszysz mnie, Morfeuszu? Będę z tobą szczery. Nienawidzę tego miejsca, tego zoo, tego więzienia, tej rzeczywistości, jakkolwiek chciałbyś to nazwać. Nie mogę tego dłużej znieść. To ten zapach, jeśli coś takiego tu istnieje. Czuję się nim przesiąknięty. Czuję twój smród. A za każdym razem, gdy go rzeczywiście czuję, wydaje mi się, że się nim jakość zaraziłem. To odpychające, prawda? Muszę się stąd wydostać. Muszę się uwolnić, a w tym umyśle jest klucz, mój klucz. Gdy tylko Syjon zostanie zniszczony, nie będzie już potrzeby, abym musiał tu być, rozumiesz? Potrzebuję tych kodów. Muszę się dostać do wnętrza Syjonu, a ty mi powiesz jak to zrobić. Albo mi powiesz, albo będziesz musiał umrzeć.

(Hol)

Strażnik 1: Proszę wyjąć wszystkie metalowe rzeczy, jakie ma pan przy sobie, klucze, drobne. Jasna cholera.

Strażnik 2: Wsparcie! Przyślijcie wsparcie!

Żołnierz: Stać!

(Biuro)

Agent Brown: Co robiłeś?

Agent Jones: On o niczym nie wie.

Agent Smith: O czym?

Agent Brown: Myślę, że próbują ciebie uwolnić.

(Winda)

Neo: Nie ma żadnej łyżki.

(Biuro)

Agent Smith: Znajdźcie ich i zniszczcie.

(Szczyt dachu)

Pilot: Powtarzam, zostaliśmy napadnięci!

Neo: Trinity! Pomóż mi!

Agent Brown: Tylko człowiek.

Trinity: Zrób unik przed tym...

Trinity: Jak to zrobiłeś?

Neo: Co zrobiłem?

Trinity: Poruszałeś się tak jak oni. Nigdy nie widziałam nikogo, poruszającego się tak szybko.

Neo: Nie byłem wystarczająco szybki. Umiesz tym latać?

Trinity: Jeszcze nie.

(Telefon komórkowy)

Tank: Operator.

Trinity: Tank, potrzebny mi program pilotowania helikoptera V-212. Prędko... Chodźmy.

(Biuro)

Agent Smith: Nie.

(Helikopter)

Neo: Morfeusz, wstań. Wstań. Wstań... Nie uda mu się... Mam cię.

(Szczyt dachu)

Neo: Trinity.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Wiedziałem. On jest wybrańcem.

(Szczyt dachu)

Morfeusz: Czy teraz wierzysz, Trinity?

Neo: Morfeusz. Wyrocznia, ona powiedziała mi...

Morfeusz: Powiedziała ci dokładnie to, co miałeś usłyszeć, to wszystko. Neo, prędzej czy później zrozumiesz, tak jak i ja zrozumiałem, że jest różnica między znajomością drogi, a jej przechodzeniem.

(Telefon komórkowy)

Tank: Operator.

Morfeusz: Tank.

Tank: Do diabła. Jak dobrze słyszeć pana głos, sir.

Morfeusz: Potrzebne nam wyjście.

Tank: Mam już jedno gotowe. Stacja metra State i Balboa.

(Szczyt dachu)

Agent Smith: Psiakrew.

Agent Brown: Namierzanie zakończone.

Agent Jones: Mamy ich pozycję.

Agent Brown: Wartownicy są w pogotowiu.

Agent Jones: Wydać rozkaz uderzenia.

Agent Smith: Jeszcze się nie wydostali.

(Stacja metra)

Neo: Ty pierwszy, Morfeusz.

Trinity: Neo, chciałabym ci coś powiedzieć, ale boję się tego, co może z tego wyniknąć. Wszystko, co powiedziała mi Wyrocznia, sprawdziło się. Wszystko, tylko nie to.

(Nebuchadnezzar)

Trinity: Neo.

Tank: Co się przed chwilą stało?

Trinity: Agent. Musisz wysłać mnie z powrotem.

Tank: Nie mogę.

(Stacja metra)

Agent Smith: Pan Anderson.

(Nebuchadnezzar)

Trinity: Uciekaj, Neo. Uciekaj! Co on robi?

Morfeusz: Zaczyna wierzyć.

(Stacja metra)

Agent Smith: Pusty.

Neo: Pana także.

Agent Smith: Z przyjemnością będę oglądał jak pan umiera, panie Anderson.

(Nebuchadnezzar)

Trinity: Jezu, on go zabije.

(Stacja metra)

Agent Smith: Słyszy to pan, panie Anderson? To dźwięk tego, co nieuchronne. To dźwięk pana śmierci. Żegnam, panie Anderson.

Neo: Nazywam się... Neo.

(Nebuchadnezzar)

Trinity: Co się stało?

Tank: Nie wiem. Straciłem go. Jasna cholera.

Trinity: Wartownicy. Jak długo?

Morfeusz: Pięć, może sześć minut. Tank, załaduj IEM.

Trinity: Nie możesz tego użyć, dopóki on nie wyjdzie.

Morfeusz: Wiem, Trinity, nie martw się. Uda mu się.

(Ulica)

Mężczyzna: Cholera! To mój telefon! Mój najlepszy telefon!

(Telefon komórkowy)

Tank: Mam go. Ucieka.

Neo: Panie czarodzieju, niech pan mnie stąd wydostanie.

Tank: Mam łatę przy starym wyjściu, róg Wabash i Lake.

Neo: O cholera... Pomóżcie mi. Potrzebuję odrobiny pomocy.

Tank: Drzwi... Drzwi po twojej lewej stronie. Nie, po twojej drugiej lewej... Tylne drzwi.

(Nebuchadnezzar)

Trinity: O nie.

Morfeusz: Nadchodzą... Uda mu się.

(Telefon komórkowy)

Tank: Schody pożarowe na końcu alei. Pokój 303.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Są w środku.

Trinity: Pospiesz się, Neo

Morfeusz: To nie może być.

(Hotel)

Agent Smith: Sprawdź go.

Agent Brown: Nie żyje.

Agent Smith: Żegnam, panie Anderson.

(Nebuchadnezzar)

Trinity: Neo, już się nie boję. Wyrocznia powiedziała mi, że się zakocham. A mężczyzna, którego będę kochać, będzie Wybrańcem. Widzisz więc, że nie możesz być martwy. Nie możesz być, ponieważ cię kocham. Słyszysz mnie? Kocham cię... A teraz wstań.

(Hotel)

Neo: Nie.

(Nebuchadnezzar)

Tank: Jak?

Morfeusz: Jest wybrańcem.

Trinity: Neo!

(Telefon)

Neo: Wiem, że tam jesteście. Mogę was teraz wyczuć. I wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian. Nie znam przyszłości. Nie przyszedłem tu, aby wam powiedzieć, jak to się skończy. Przyszedłem tu, aby wam powiedzieć, jak to się zacznie. Odłożę słuchawkę i następnie pokażę tym ludziom to, czego nie chcieliście, żeby zobaczyli. Pokażę im świat bez was, świat bez reguł, władzy i kontroli, bez granic i terytoriów, świat, w którym wszystko jest możliwe. Wybór tego, jak to się dalej potoczy, zostawiam wam. - - -